16 maj 2013

7.But with that moon in the sky, who wants to be alone?


Sofia

Jakim cholernym cudem, ten gnojek jest taki czarujący? Nie wiem co w nim widzę. Może te tatuaże na rękach, które wystają spod czarnej koszulki? Lub brązowe kosmyki włosów, które niegdyś były lokami, a teraz są proste i przy okazji wyglądają naprawdę seksownie. Albo te zielone, hipnotyzujące oczy, które w tym momencie tak wrogo się we mnie wpatrują? No właśnie. Wszystko pięknie, ale coś tu nie gra. Czego ten chłopak ode mnie chcę? Co ja mu zrobiłam? Czy to przez to, że nie zdołałam się mu podlizać, tylko broniłam swoich racji, które do cholery były prawdą? Myślał, że owinie sobie mnie wokół palca, a ja niczym zauroczona istotka będę tylko potulnie kiwać głową i przyznawać mu rację? Nigdy w życiu. Co prawda, był zabójczo przystojny. Naprawdę w niektórych chwilach nie mogłam się powstrzymać od zmierzenia go wzrokiem z góry na dół, ale dawałam radę. A co najlepsze, czułam to samo z jego strony. Kiedy tylko podeszliśmy, chłopak od razu zwrócił na mnie uwagę. Jego oczy były niczym pięciozłotówki, a przez chwilę miałam wrażenie, że zaparło mu nawet dech w piersiach. Może to jakieś omamy, ale znam swoją wartość i wiem, że wyglądałam teraz naprawdę smakowicie. No cóż, ten gbur musi się obejść smakiem, bowiem nie mam zamiaru zamienić z nim nawet jednego słowa. Muszę być po prostu w miarę opanowana i wszystko pójdzie po mojej myśli.
- Chłopaki, Perrie – zwrócił się Lou do zebranych przyjaciół – Chciałem wam przedstawić moją przyjaciółkę, to jest Sofia – uśmiechnął się patrząc na mnie. Odwzajemniłam gest, po czym skinęłam głową i spojrzałam po kolei na chłopaków i fioletowowłosą dziewczynę siedzącą tuż obok Zayn’a. W końcu jeszcze pamiętam ich imiona. No mniej więcej. Z nazwiskami jest pewnie gorzej. Wszyscy chłopcy uśmiechnęli się serdecznie i podali mi rękę. No oczywiście oprócz Styles’a, a jak żeby inaczej. Przecież on już mnie ZNAŁ.
- Czekaj, czekaj. To ty jesteś tą dziewczyną, na którą Harry naskoczył w kawiarni? Louis nam opowiadał. Szkoda mi Cię, kompletnie mu odbiło – oznajmił mulat, patrząc współczująco w moje oczy, a już po chwili jego czekoladowe tęczówki powędrowały na zdezorientowanego całą sytuacją loczka, który już od dobrych paru minut nie spuszczał ze mnie wzroku. Otóż wiem to, nie dlatego bo sama się w niego wpatrywałam, co to, to nie. Po prostu czasami ma się takie poczucie, że ktoś Cię obserwuje, nawet jeśli sama nie obdarzasz tego kogoś spojrzeniem.
- Odjeb się Malik – odezwał się szatyn, patrząc na swojego przyjaciela z premedytacją.
- Ogarnijcie się – przerwała nagle dziewczyna, która jak do tej pory przebywała jako jedyna w ich gronie – Jestem Perrie – podała mi rękę i przedstawiła grzecznie, na co odwzajemniłam gest. To zapewne była ta dziewczyna, która wraz z Zayn’em udawała związek. Jak na pierwszy rzut oka wydawała się dość sympatyczna, ale na ogół nie oceniam ludzi po dwóch minutach rozmowy. Na to potrzeba zdecydowanie więcej czasu.
- Cieszę się, że mogę was poznać. Wiem, że dla Lou było to ważne, bo bardzo się zbliżyliśmy- zaczęłam, lecz nie dane mi było dokończyć, bowiem przerwał mi zielonooki.
- Jak bardzo? – zapytał wścibsko, wpatrując się w moją stronę.
- Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i świetnie się dogadujemy, to tyle. – odpowiedziałam zmieszana. Cholera! Miałam nic do niego nie mówić, a już na samym początku oblałam. Coś chyba mi to nie wyjdzie.
- O co Ci chodzi Styles?- zapytał tym razem swojego przyjaciela Tomlinson. Sama chciałam się tego dowiedzieć, ale chyba nie było nam dane, bowiem Hazza szybko go zbył, mamrocząc pod nosem coś w stylu „Idę po drinka”. A idź człowieku, droga wolna, najlepiej się już nie pokazuj.
- A właśnie, cholera! Byłbym zapomniał. Mam dla was jeszcze jedną niespodziankę – zachwycił się pasiasty, a po chwili zza jego pleców wyłoniła się Kathrin. Kurde, całkowicie o niej zapomniałam.
- Cześć wam – odezwała się lekko zmieszana spuszczając wzrok. Trochę dziwiła mnie ta sytuacja. Skoro znała ich wszystkich, a z Lou powitała się tak przyjaźnie, to dlaczego z resztą nie mogła?
- Świetnie – bąknęła nagle ni stąd ni zowąd fioletowo włosa. Okej, robi się dziwnie.
- Jak tam Zayn, nic nie powiesz?- zapytała bruneta moja przyjaciółka. Spojrzałam na nią nie wiedząc zupełnie o co chodzi, ale ta nie słysząc odpowiedzi od chłopaka, jedynie prychnęła pod nosem.
- Kathrin, miło Cię widzieć! – przerwał niezręczną ciszę Liam, podchodząc do blondynki, a zaraz po nim została przytulona przez Horana. Czyli chyba wszystko było w porządku. Postanowiłam, że pogadam o tym z Blake, ale dopiero później. Tu było tak głośno, że i tak zbytnio pewnie nic bym nie zrozumiała.
- Dziewczyny, usiądźcie z nami. Ja idę po coś do picia. Czego sobie życzycie? – zapytał nas Lou, wskazując przy tym miejsce do siedzenia.
- Ja poproszę malibu – oznajmiła Kathrin, która usiadła tuż obok Niall’a.
- W takim razie mi możesz wziąć tequile – odpowiedziałam uśmiechając się przy tym grzecznie.
- Zaraz wracam – powiedział jeszcze w pośpiechu, a już po chwili go nie było. Spojrzałam na przyjaciółkę, która zawzięcie konwersowała z sympatycznym blondynkiem. Był tak radosny i słodki, że chyba nie dało się go nie lubić. Tuż obok nich siedziała Perrie ze swoim chłopakiem, którzy o dziwo nagle podejrzanie umilkli i tępo wpatrywali się w parkiet tańczących ludzi.
- Mmm tequila! Rasowa dziewczyna – nagle odezwał się Liam, wyrywając mnie z natłoku myśli.
- To miał być komplement? – zapytałam chichocząc i mrużąc przy tym śmiesznie oczy.
-Zdecydowanie. Jesteś stąd?
- W sumie to jestem Polką. Przyjechałam do Londynu by w celu znalezienia pracy – odpowiedziałam po chwili
- Sama? Jesteś chyba młodziutka. Musi być Ci ciężko – odezwał się znowu, siedząc dokładnie naprzeciwko mnie.
- Oj Liam, jestem zaledwie o rok od Ciebie młodsza. – zaśmiałam się – Poza tym kiedyś musi nastąpić czas na zmiany, a ja lubię ryzyko – dokończyłam. Przecież nie powiem mu, że tak naprawdę musiałam tu przyjechać, żeby zarobić na utrzymanie rodziny. Jak na razie nie jestem z nimi aż tak blisko, by zwierzać się z najskrytszych sekretów. O tym wie w sumie jedynie Kathrin. Choć chłopcy wydawali się naprawdę świetni, to mam jeszcze czas na poznanie ich lepiej. No chyba, że widzę ich po raz ostatni. Kto wie? Znienacka spojrzałam w prawą stronę i tuz przy barze ujrzałam Harry’ego, który zawzięcie o czymś dyskutował z Lou. Niebieskooki co chwilę gestykulowałam dłońmi, jakby za wszelką cenę chciał chłopakowi coś wpoić do tego lokowatego łba. Zielonooki westchnął, a po chwili spojrzał w moją stronę. Zmieszana tym, że dałam się przyłapać na obserwacji, szybko spuściłam wzrok przełykając przy tym ślinę, a już po chwili wdrożyłam się w konwersację z Kat i Niall’em.
            Po paru chwilach nawet się nie zorientowałam, a przy naszym stoliku stali dwaj, wspomniani wcześniej chłopcy/mężczyźni, sama już nie wiem jak na nich wołać. Tommo miał już w końcu dwadzieścia jeden lat, więc w prawdzie był już prawdziwym mężczyzną, lecz w środku, miał jeszcze duszyczkę beztroskiego dzieciaka, co tak naprawdę było naprawdę słodkie, zaś temu drugiemu daleko było do mężności. Najpierw niech się nauczy jak traktować kobiety, a potem pogadamy.
- Twoje malibu – skierował do Kathrin - Oraz Twoja tequila – odezwał się do mnie Lou, stawiając przed nami trunki. Podziękowałyśmy krótko i obie zebrałyśmy się do picia alkoholu. Pasiasty w momencie usiadł na fotelu, który znajdował się tuż obok Liam’a, a jedyne wolne miejsce, które przypadało Harry’mu było na sofie, dosłownie koło mojego boku. Świetnie. Czy mogłabym sobie wymarzyć coś bardziej ekscytującego? Zmieszany chłopak spojrzał jeszcze raz, czy aby na pewno nie ma nigdzie indziej wolnego miejsca, lecz po jednoznacznym rozczarowaniu usiadł tuż obok mnie, ocierając się lekko o moją odkrytą nogę. Najlepsze było to, że Blake stwierdziła, iż koniecznie musi zadzwonić, więc wychodzi do ubikacji, dlatego można z łatwością powiedzieć, że zostałam kompletnie sama, bowiem z Horan’em również nie miałam zbytnio okazji pogadać, ponieważ rozmawiał zacięcie o czymś z mulatem, a Edwards, która siedziała po środku zagadanej dwójki, zupełnie nie miała do mnie dostępu. Poza tym i tak po jej minie widziałam, że nie ma zbytnio ochoty na pogaduszki. Ogólnie sytuacja wcale nie była niezręczna, w ogóle. Mam jednak nadzieję, że czuć ten jednoznaczny sarkazm. Zniecierpliwiona stukałam paznokciami o wierzch stolika i czekałam na jakiekolwiek zbawienie, choć wiedziałam, że idzie to zupełnie na marne. Wzięłam ponownie szklankę z moim trunkiem i wpoiłam niewielką ilość do ust.
- Żebyś się tylko nie opiła – usłyszałam po lewej stronie chrypkowaty głos, który przepełniony był nutką kpiny i rozbawienia.
- Słucham? – odezwałam się, kierując wzrok na jego twarz, lecz patrzał przed siebie i nie zwracał na mnie zupełnie uwagi.


- To co słyszałaś. I nie stukaj paznokciami o stół, rozprasza mnie to – oznajmił ponownie, tym razem zbliżając twarz do mojej. Dzieliła nas niebezpieczna odległość i mało brakowało, abym poczuła jego oddech na swoich wargach, ale w tej chwili nie myślałam o jego czerwonych, przepełnionych goryczą ustach, choć były naprawdę niesamowite, lecz o tym, że czym prędzej chciałabym mu strzelić w tę piękną, arogancką buźkę.
- Ty masz chyba jakieś problemu psychiczne człowieku. Niby za co mnie tak nienawidzisz? Oh niech zgadnę, zapewne nie masz ani jednego konkretnego i dobrego powodu, bo jesteś tylko zadufaną w sobie gwiazdką, której wszyscy muszą się podporządkować. Wybacz, że okazałam się tą, która Cię rozczarowała – dokończyłam swój jakże mądry monolog, z którego byłam naprawdę dumna, bowiem chłopak siedział wściekły, nie móc wydobyć z siebie nawet jednego słowa.
- Nie znasz mnie – powiedział po chwili zaciskając mocno wargi i marszcząc brwi.
- To prawda, nie znam Cię, a tak szybko zdążyłam sobie wyrobić o Tobie negatywną opinię. Chyba nie uważasz, że bez powodu? – zakupiłam – A teraz przesuń się, bo nie mam zamiaru siedzieć dłużej w Twoim towarzystwie – wstałam, lecz niestety nie doczekałam się nawet ruchu palcem ze strony chłopaka. Westchnęłam i szybkim, zdecydowanym ruchem przeszłam koło niego, obijając się tym samym o jego nogi. Zasrany dupek. Spodziewałam się, że ten wieczór chociaż odrobinę będzie milszy, ale widać, że się myliłam, bowiem ten gnojek w jednej chwili wszystko zburzył.


Skierowałam się szybko w stronę dużego balkonu, który był wbudowany w klub i znajdował się na pierwszym piętrze. Był bardzo elegancki i nowoczesny, zresztą jak cała reszta pomieszczenia. Sięgnęłam do mojej torebki  i wyciągnęłam z niej paczkę papierosów, po czym wzięłam jednego i odpaliłam, rozkoszując się po chwili dymem, który wędrował do moich płuc. Byłam niesamowicie zdenerwowana, więc palenie niezmiernie pomagało mi w takich momentach. Sama nie wiedziałam czemu to robię. Dawało mi to swego rodzaju ulgę i zadowolenie. Palenie nie jest czymś strasznym. Zazwyczaj ludzie zastanawiają się jak do cholery można palić? Przecież to psuje zdrowie i inne tego typu pogadanki. To rzeczywiście prawda, ale nie jest to znowu tak straszne jak ćpanie czy nawet picie alkoholu, oczywiście w większych ilościach.
- Nie wiedziałem, że palisz – usłyszałam znienacka męski głos i choć słyszałam go tylko raz w życiu, to bezwątpienia wiedziałam do kogo należał. Uśmiechnęłam się w duchu, bowiem zdałam sobie sprawę, że ten wieczór może nie będzie do końca taki zły. Nie musiałam się nawet odwracać, bo po chwili obok mnie znalazł się Steven.
Wyglądał nawet bardziej oszałamiająco niż na basenie, co nie wiedziałam, że jest możliwe. Miał na sobie stonowaną fioletową koszulę, do tego czarny krawat oraz rurki i buty tego samego koloru. Wyglądał bardzo męsko i elegancko. No w sumie nie dziwię się, bo dziwne, żeby do tego typu klubu przyszedł w dresach i trampkach.
- A co? Przeszkadza Ci to? – zapytałam zaciągając się po raz kolejny.
- Nic związane z Tobą mi nie przeszkadza – spojrzał na mnie ukazując rząd białych zębów. Dziwne, że w ogóle jeszcze oddychałam.  
- Cieszę się, że jesteś – odparłam bez zastanowienia. Może to za wcześnie, ale niech wie, że swoim pobytem naprawdę wyjątkowo umila mi ten wieczór, bo gdyby nie on, zapewne musiałabym wrócić do tego lokowatego półgłówka, co zupełnie nie szło mi na rękę.
- Ja też się cieszę, bo inaczej nie spotkałbym Ciebie – odwrócił się do mnie przodem. Spojrzałam w dół i zagryzłam wargę, a po chwili moje oczy ponownie były skierowane na jego twarz. – Przyszłaś sama? – odezwał się ponownie
- Nie, jestem z Kathrin. Spotkałyśmy też mojego przyjaciela i siedzimy teraz w loży z jego znajomymi. Chcesz dołączyć? – zapytałam mając nadzieję, że jego odpowiedź będzie pozytywna.
- Wolałabym z Tobą zatańczyć – puścił mi oczko, a ja nie zdołając nic powiedzieć, jedynie uśmiechnęłam się w jego stronę. – Mogę? – zapytał nastawiając swoją dłoń w moją stronę. Bez zastanowienia chwyciłam ją i podążyłam w stronę ogromnego parkietu, gdzie nie obyłoby się bez macających się lub całujących par. Trochę mnie to przerażało, bo klubowy parkiet to ostatnie miejsce, w którym chciałabym się całować i to publicznie, ale widocznie innym to nie przeszkadzało. Zanim się obejrzałam, stałam już ze Steven’em na środku sali i w rytm idealnej dla tego momentu piosenki, zaczęliśmy poruszać swymi ciałami w sposób, jaki jeszcze tego nie robiłam. To nie był zwykły taniec. To było ocieranie się wzajemnie o swoje ciała z wielką namiętnością i pasją, ale nie powiem, żeby mi się to nie podobało, wręcz przeciwnie, miałam nadzieję, że ten moment się nigdy nie skończy. Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się przeliczyłam.

Harry

            Znudzony konwersacją moich przyjaciół, wciąż siedziałem zupełnie sam, sącząc przy tym kolejne już tego wieczora piwo. Whisky, którą Lou przyniósł specjalnie dla Sofii, leżała na stoliku wypita tylko do połowy. Chyba wzięła sobie do serca moją radę. Pewnie w szybkim tempie opróżni ją jak tylko wróci. O ile w ogóle wróci. Przyznam, że rzeczywiście wyprowadziłem ją trochę z równowagi. Chociaż sam nie wiem czy to ja ją, czy raczej ona mnie. W sumie zdania są sprzeczne. To ja zacząłem tą bezsensowną bójkę, ale zaś ona ją zakończyła. Totalnie mnie zgięła i zarazem zaskoczyła słowami, które wypowiedziała. Jednocześnie mam również świadomość, że miała rację. Świetnie, dobrze, że Harry Styles potrafi się chociaż przed samym sobą przyznać do błędów. Czyli dawny ja, jeszcze gdzieś tam głęboko w mojej duszy siedzi. Szkoda tylko, że nie potrafi wyjść na światło dzienne. A może to nie jego wina? Może moje nowe wcielenia mu po prostu na to nie pozwala? Tego jak na razie się nie dowiem. Nim się obejrzałem, to z nudów zacząłem stukać opuszkami palców o metalowy stolik. Jakim trzeba być egoistą, żeby kogoś o to obwiniać, a po chwili robić to samo? Nagle z myśli wyrwał mnie głos blondynki siedzącej niedaleko mnie.
- O cholera! To przecież Sofia z tym chłopakiem! – zaśmiała się zakrywając dłonią twarz. Spojrzałem w kierunku, gdzie zawiesił się wzrok niebieskookiej i dostrzegłem szatynkę z jakimś lekko napakowanym brunetem. Dziewczyna poruszała się w tak seksowny sposób, że jestem pewien, iż każdy koleś siedzący na tej sali miałby ochotę ją przelecieć, a na sam widok jej cieknie ślinka. Z jednej strony nie dziwię się. Wyglądała naprawdę oszałamiająco. Długie, falowane włosy opadały swobodnie na jej plecy, idealny makijaż i opalona skóra. Do tego idealne proporcje ciała i nogi, za które przysięgam mógłbym zabić. Czy naprawdę dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak bardzo jest perfekcyjna? W całym widoku przeszkadzał jedynie ten nieznajomy mi do tej pory koleś, który całkowicie wpatrzony w jej twarz, ocierał swoje ciało o jej, błądząc przy tym dłonią po jej plecach, zjeżdżając po chwili na tyłek, co mi się nie spodobało. Chociaż nie, to za mało powiedziane. Cholernie mi się to nie spodobało. Powiedziałabym nawet, że w tym momencie czułem jak wszystko we mnie buzuje, a oczy nie potrafią oderwać się od tańczącej pary. Czy to była oznaka zazdrości? Nie, to nie możliwe. Przecież nie mogłem być zazdrosny o kogoś kogo nie lubię, czyż nie? Poza tym mam dziewczynę. Więc co do jasnej ciasnej sprawia, że mam ochotę podejść i jak najszybciej wyrwać ją z uścisku tego kretyna? Wziąłem kilka głębokich wdechów i skierowałem głowę w stronę Blake.
- Kathrin! Idziemy na parkiet – zacząłem, i nawet nie pozwoliłem jej na jakąkolwiek reakcję, bowiem już ciągnąłem ją za rękę w stronę parkietu, by starać się znaleźć jak najbliżej obściskującej się dwójki.
- Harry, co Cię ugryzło? – zapytała zdezorientowana blondynka chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi.
- Co to za koleś, który tańczy z Sofią? – zupełnie ominąłem jej pytanie. Może było to niegrzeczne, ale liczył się czas, a ja nie mogłem pozwolić na to, żeby ta parka poleciała zaraz w ślinkę. Tylko dlaczego nie mogłem na to niby pozwolić? Kurwa, nie mam pojęcia.
- To Steven, poznałyśmy go dzisiaj na basenie. Sofia jest w nim totalnie zauroczona i on w niej też – oznajmiła po chwili – Ale o co Ci chodzi? – zapytała odchylając głowę i patrząc tym razem z niezrozumieniem na moją twarz.
- Musimy coś zrobić. Nie chcę, żeby trafiła na jakiegoś idiotkę, który tylko ją wykorzysta – odezwałem się i miałem nadzieję, że mówię w miarę przekonująco.
- Co? Harry przecież ty jej nienawidzisz, odbiło Ci?


- To, że niezbyt się lubimy, nie znaczy, że chcę, aby trafiła na jakiegoś pierwszego lepszego psychola, który tylko się z nią prześpi i zostawi – odparłem po chwili zastanowienia. Dziewczyna była bardzo spostrzegawcza, ale chyba nie na tyle, żeby rzeczywiście odwołać mnie z kwitkiem.
- Wydaję mi się, że jesteś po prostu zazdrosny. – spojrzałem na nią spod byka – Ale powiedzmy, że Ci wierzę. Co chcesz niby z tym zrobić? – dokończyła, a ja popatrzyłem na nią z satysfakcją.
- Zrobimy odbijanego – uśmiechnęłam się lekko z tego jakże mądrego, a zarazem najbardziej daremnego pomysłu, jaki miałem okazję kiedykolwiek wymyślić.
- Powaliło Cię? Nie znam tego gościa, nie będę z nim tańczyła.
- Będziesz. Zanim się obejrzysz, a wlecisz w jego ramiona i powiesz tylko, że Twój przyjaciel pilnie chciał porozmawiać z Sofią, bo mamy coś do uzgodnienia, a jeśli będziesz niezręcznie to opowiesz mu o tym jak chciałaś go poznać – dziewczyna patrzyła na mnie z coraz to większym strachem w oczach, a ja miałem ochotę w tej chwili sobie pogratulować.
- Harry, nie ma mowy, nie będę…- niestety nie dokończyła, bowiem pokierowałem ją w stronę parki, mówiąc tylko krótkie „odbijany” , pociągając przy tym za sobą zdezorientowaną szatynkę. Jej mina była totalnie bezcenna, a moja satysfakcja i zadowolenie nie do opisania.
- Co ty do cholery robisz? – odezwała się znienacka próbując wyrwać się z moich ramion.
- Nie rób scen skarbie, staram Ci się pomóc – wypowiedziałem słowa tuż do jej ucha, przy okazji muskając je lekko ustami, na co lekko zadrżała.
- Teraz skarbie, a wcześniej byłam idiotką, niedorajdą, łamagą i pijaczką. Czy ty człowieku w ogóle zastanawiasz się nad tym co robisz? – mówiła bez końca, a ja miałem ochotę jak najszybciej ją uciszyć, najlepiej stykając moje usta z jej, ale to byłaby chyba przesada na dziś.
- Skończyłaś? – zapytałem pokazując znudzenie
- Nie, nie skończyłam! Niby jak chciałeś mi pomóc? – zapytała ponownie, na co zmarszczyłem lekko brwi.
- Może i nie darzę Cię zbytnio sympatią, ale nie chcę patrzeć jak dajesz się wykorzystać jakiemuś dennemu kolesiowi – odezwałem się, choć wiedziałem, że tymi słowami rozpętałem prawdziwą wojnę.
- Słucham? Czy ty siebie słyszysz? Jestem dorosła i potrafię o siebie zadbać. Poza tym to był zwykły taniec, zresztą dlaczego ja Ci się w ogóle tłumaczę? – zapytała próbując znów wyswobodzić się z moich ramion, na co kompletnie jej nie pozwoliłem.
- Puść mnie! – zacisnęła wargi
- Nie. – odpowiedziałem krótko uśmiechając się ironicznie
- Puść mnie! – powtórzyła, lecz wiedziała, że jej siły idą na marne i po prostu westchnęła, dalej bujając się ze mną w rytm muzyki.
- Jeszcze mi podziękujesz – wypowiedziałem niemal stykając się z jej ustami. Między nami panowała bardzo mała odległość, co nie uszło uwadze dziewczyny.
- Mam Cię głęboko gdz.. – nie zdążyła dokończyć, bowiem podszedł do nas owy Steven. Obdarzył mnie kategorycznie wściekłym spojrzeniem, ale nie przejąłem się tym zanadto. Odwrócił się w stronę Sofii i złapał ją za rękę.
- Wybacz, ale muszę lecieć. Kumpel wdał się w bójkę i trzeba go jakoś dociągnąć do mieszkania – oznajmił, a dziewczyna mimowolnie posmutniała.


- Szkoda, ale uważaj na siebie! I przepraszam, że nie poświęciłam Ci wystarczająco dużo uwagi – obdarowała tym razem mnie ironicznym wzrokiem, na co lekko się zaśmiałem.
- Spokojnie, mamy dużo czasu – odpowiedział uśmiechając się do dziewczyny – Do zobaczenia – dokończył, po czym musnął ją delikatnie w prawy policzek. Ciota, jakby nie mógł od razu wpić się w jej usta. No zapewne ja bym tak zrobił. Hm, i kto tu kogo nie szanuję? Drobny szczegół. Chłopak odszedł, a ja wciąż stałem z szatynką na parkiecie.
- Zadowolony? – zapytała zaciskając po raz kolejny zęby. Wściekłość aż z niej kipiała, co bez jakiekolwiek problemu dało się zauważyć.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – odezwałem się z promiennym uśmiechem na ustach.
- Frajer – dodała, po czym ominęła mnie i skierowała się w stronę stolika. Jednym duszkiem wypiła szklankę whisky – mówiłem, że jest pijaczką, a następnie odnalazła swoją torebkę i pożegnała się z każdym z moich przyjaciół, kierując się po chwili wraz z Kathrin w stronę wyjścia. Bardzo udany wieczór.

**

Cześć skarby! Pomimo niewystarczalnej wymaganej liczby komentarzy, napisałam rozdział, bo sama byłam ciekawa jak to wszystko skleję do kupy. Kurde, nienawidzę Styles'a w tym rozdziale, dosłownie :o Jak mogłam zrobić z niego takiego dupka? Sama się dziwię, no ale od czegoś musiałam zacząć. Mam nadzieję, że nie jesteście rozczarowani. Dziękuje za coraz większa liczbę obserwujących! Proszę o komentarze, bo one na prawdę motywują!

Kocham was!
buzibuzi :*

28 komentarzy:

  1. Hej !:)
    Przepraszam, że troszkę, a może nawet bardzo zaniedbałam twojego bloga, ale nie mam czasu- nauki w trzy i trochę;( Dziś znalazłam chwilkę wolnego i oczywiście z wielką chęcią wszystko przeczytałam<3
    Rozdziały są wspaniałe, ale chyba najbardziej to mi się ten spodobał*.*
    Masz naprawdę wielki talent<3
    Już nie mogę się NN doczekać!
    Sorka za krótki kom ale jeszcze mam do ogarnięcia 100 słówek z angla;x
    Bye<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ty mówisz? Nie lubisz Stylesa? Ja się w nim zakochałam! Jest taki uroczy... I chiński, ale tylko odrobinke. Ociupinke. :)
    On był o nią zazdrosny! I wszyscy to widzieli! JUPI! To jeden z lepszych rozdziałów! Naprawdę! Czytałam go na jednym wdechu i strasznie szybko mi zlecial. Nie pomysł sobie, że inne mi się nie podobały! O nie! One wszystkie są cudowne, ale ten jest jeszcze lepszy. Choć nie wiem czy to w ogóle jest możliwe :) Smutno mi tylko, że Zosia była zła na Harrego o ten numer :c Choć ja zapewne też byłabym wściekła! :o Steven to ciacho z kremem i wisienka! <3 aleeee ja nadal kocham Hazze.
    I stawiam na niego całym sercem :) Cieszę się też, że na tej imprezie nie było Tay. Ona by wszystko zepsuła. Ciekawa byłaś, jak to posklejasz? Wyszło
    W
    S
    P
    A
    N
    I
    A
    L
    E
    Jestem zachwycona!
    Naprawdę Nie mogę przestać o tym myśleć. Oni chodzą mi po głowie. Mój Styles, Zosia i Steven. Mam nadzieję, że ona się w nim nie zakocha :o W sensie stevenie! Bo co by było z Zarra? :c
    Czekam na kolejne kicia :*

    Kaja :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże! Miało być chamski, a nie chinski :O

      Usuń
  3. O ja Cię pitolę :D siedzę, i sobie myślę jakie imiona powinien dopisać sobie Hazza w dowodzie osobistym... Harry Edward Mam Dwie Osobowości Styles Super Cham.
    Nie do rymu, ale świetnie go opisuje.
    Jednak mimo wszystko urzekł mnie :D ja tam uwielbiam go takiego... zadziornego, nieprzewidywalnego, porywczo-chamsko-słodkiego :D na prawdę! Chociaż powinien dostać w swój śliczny dziób za głupie komentowanie Sofii i jej alkoholu. A do tego, jak typowy facet, miał na nią ochotę. Ślinka mu ciekła! Chociaż, no, nie dziwię się. Jestem kobietą, ale nie oszukujmy się – to jest panna Palvin!
    A po drugie, racja, tatuaże są cholernie sexowne, Sofiaaaaaa, zgodzę się z Tobą w stu dziesięciu procentach :D
    Nie wiem czemu, ale to chyba jakieś zboczenie ze szkoły średniej, ale bardzo analizuje to co czytam i w pewnym momencie miałam wrażenie, że nasza Zośka wpadła w oko Liam’owi! No, może nie tak jak naszemu Mam Alter Ego Stylesowi, ale on jest inny jak widać xD (pociągające, pociągające!). ale może się mylę, a on chciał tylko z nią porozmawiać, umilić jej czas konwersacją, lub coś...
    A Malik i Kathrin, to chyba coś dawniej, hm... ? Romansikkkkk... huhu :D
    ODBIJA MI, przepraszam :D
    Akcja z odbijanym, genialna, Harry geniuszu spisku... :D

    Dobra, kończę już, bo niedługo z Hazzy rzeczywiście zrobię gbura i bezmózgowca. Wyśmiewam go! (hahaha :D) Chociaż z drugiej strony jestem bardzo zadowolona, że jesteś taka kochana i udostępniłaś nam, Twoim WIELKIM FANOM nowy rozdział! Muszę przyznać, że muzyka w rozdziale bardzo mi się podobała, pasowała do klubowego akcentu rozdziału no i... jestem zapalonym klubowiczem, więc jestem podwójnie... nie w sumie, potrójnie zadowolona! :D
    I tak jak pisałam w poprzednim komentarzu, szczena opadła. Zbieram ją jeszcze z mej pięknej podłogi, ale gdzieś tam w środku te milimetry dzielące ich twarze mnie trochę smucą :D miałam nadzieję, że ją pocałujeeeeeeeeeee! Na prawdę :D miły (?) akcent wieczoru który zapewne Sofia nie będzie wspominać miło, ze względu na Hazzę :D
    Chociaż nie oszukujmy się, Zośka też ma niewyparzony język! PODOBA MI SIĘ TO!
    Rozdział genialny, miłe zakończenie dzisiejszego dnia!

    Znów czekam na kolejny, z niecierpliwością i ciekawością, aaa, powodzenia na reszcie maturek :D Całuję, ściskam i goooorąco pozdrawiam! ~maturzystka <3;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko ! <3 Boski rozdział ! *-* To nawet dobrze, że zrobiłaś z Harrego takiego dupka, haha xD Bo teraz nie da Stevenowi tej satysfakcji ;D Przyznam szczerze, że nie lubię Stevena xD Cholernie się cieszę, że Harry się już tak powoli zakochuje xx Szkoda, że nie zdaje on sobie z tego sprawy ;D Najważniejsze jest to, iż chciał ją pocałować i nie da jej skrzywdzić <3

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiałam się czytając ten rozdział. Naprawdę genialnie napisany! Wiesz co? Ja za to uwielbiam takiego Stylesa, choć czasami mógłby się przymknąć no i nie zapominajmy o tym, że mógł by zerwać ze Swift! Chyba na to, to jeszcze poczekamy..
    Hazza mózg operacji. Za to Katherin i Zayn.. Coś pomiędzy było ten tegest kiedyś, c'nie? ^^
    Oh, jak ja Stevena nie lubię. To normalnie poezja jest. Dobra, może i jest przystojny i czarujące, ale bez przesady..
    Rada na dziś dla pana Wielkie Ego. ---> Styles ogarnij mózg! (tsssaaa, bez sensu xd)
    No to czekam na kolejny. Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj,
    jeśli interesuje Cię pisanie "na poważnie", chcesz doskonalić swój warsztat, być może wydać swoją pierwszą książkę zap­raszam ser­decznie do dołącze­nia do Klu­bu Młodych Pi­sarzy lub Klu­bu Kreatyw­ne­go Pi­sa­nia. Więcej in­for­mac­ji tu­taj: http://www.literaryartinstitute.com/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. AWSOME, po porostu! Brak mi słów.. ten rozdział był wspaniały, czytałam go 2 razy, bo tak mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fiuu Fiuuu niesamowity komentarz ci wyszedł . Zgadzam się z tobą , że w tej sytuacji Harry zachował się na prawdę jak dupek !. Przecież może ten chłopak , którego poznała nie chciał ją zranić ? Tylko darzył uczuciem , a ten jak zwykle myślał o sobie i był zazdrosny , że ona jest szczęśliwa . Fajnie , że pomimo małej ilości komentarzów dodałaś rozdziałek bo ja go tak już no spory czas oczekiwałam , że hoho . Fajnie , że piszesz tak długie działy. Bardzo proszę żebyś wcześniej dodawała kolejny i kolejny .. ROZDZIAŁ . :=

    Pozdrawiam
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorka nie komentarz* tylko rozdział* - teraz zauważyłam co napisałam xD

      ( chodzi mi tu o sam początek mojego komcia ) xD

      Usuń
  9. K
    o
    c
    h
    a
    a
    a
    a
    a
    a
    a
    a
    m Czekam z niecierpliwością na następny cudowny rozdział!:)błagam
    szybko dodawaj.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Boskieee <3 czekam na kolejny rozdział ^^ Harry <3 awww :D

    OdpowiedzUsuń
  11. lovciammmmmm too =) rozdzał jest the best, meeeeega* weny życzę i nowy rozdzał proszę szybko, bo nie wytrzymam!

    OdpowiedzUsuń
  12. PRZEPRASZAM! STRASZNIE, OKROPNIE, NAJMOCNIEJ PRZEPRASZAM! Dopiero teraz zorientowałam się, że nie skomentowałam ani tego, ani poprzedniego rozdziału! Naprawdę najmocniej przepraszam, ale chyba nawet nie mam nic na wytłumaczenie! :C W takim bądź razie postaram się zrekompensować komentarzem! :) Może zacznę od tego, że rozdział był napisany naprawdę świetnie i bardzo przyjemnie się go czytało! Genialnie opisałaś Stylesa! Strasznie spodobało mi się to: "Może te tatuaże na rękach, które wystają spod czarnej koszulki? Lub brązowe kosmyki włosów, które niegdyś były lokami, a teraz są proste i przy okazji wyglądają naprawdę seksownie. Albo te zielone, hipnotyzujące oczy, które w tym momencie tak wrogo się we mnie wpatrują? No właśnie." Jejku no, nie wiem czemu, ale to jest genialne! :) Ja po prostu kocham Harrego w takiej odsłonie, jaka jest ukazana w Twoim opowiadaniu! Niby taki miły, ale jednak nieco chamski! W każdym razie tylko czekam aż zerwie z Tay! No i wyczuwalne jest że kiedyś coś było pomiędzy Malik i Kathrin, nieprawdaż? Czekam na kolejny rozdział i postaram się już więcej tak nie zalegać z komentowaniem! :) Lecę na Twój drugi blog, bo z tego co widzę dodałaś nowy rozdział! :D
    Przy okazji zapraszam na http://whodoyouthinkiamonedirectionstory.blogspot.com/, gdzie pojawiła się ósemka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiaaaaaaaaaaaaaam, ubóstwiam !
    zakochałam się w tym opowiadaniu nooo :D
    czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!
    i uwielbiam takiego Harrego ahhh..
    + świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdy napisałaś swój komentarz u mnie, postanowiłam wejść na twojego bloga! I co zobaczyłam ? Jeden z moim ulubionych blogów z mojej zakładce! nie miała konta, to nie komentowałam. Nawet nie wiesz jak sie ucieszyłam, zobaczyłam tylko szablon a banana na twarzy zaliczony ! Nigdy Ci tego nie mówiłam, chociaż wszystko czytam, KOCHAM TWOJE OPOWIADANIE!
    Ten rozdział napisałaś genialnie, ta wszystko opisałaś !
    Wielbię takiego Stylesa, chamski ale czasami miły ! uhhhh, dawać mi takiego! :D
    I pokazał że jest zazdrosny, haha akcja zazdrosnego Harrego zawsze mi sie podoba !
    Kathrin i Zayn, coś mi tu między nimi nie gra ! Coś jest tu na rzeczy ? prawda ?
    Pewnie i tak to wyjaśnisz !
    Kocham kocham kocham !
    i czekam na następny, mam nadzieje że pojawi sie dość szybko ! :D
    całujeeee ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Oooooo kuźwa *.*
    Genialny blog!
    Hazz jaki "gentelmen" ochronił Sofi przez chłopakiem kurde.. xd czujesz ten sarkazm?
    Piszesz zajebiście!
    Kocham, uwielbiam tak, że nie da się opisać słowami! :D


    my-world-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy rozdział!
      Wpadniesz i skomentujesz? :3

      Usuń
  16. Świetny rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow .! Świetny rozdział . ! Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet tydzień od dodania nowego rozdziału nie minął, a ja już zaglądam czy czasami czegoś nowego nie dodałaś :P jednak cieszę się przeogromnie, że nie ma przy tym rozdziale limitu i dodasz rozdział jak najwcześniej się da, no i jak Tobie będzie najdogodniej! CZEKAM i UWIELBIAM - z każdym dniem i rozdziałem mocniej <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny, bo długi! *-* A Hazza to poprostu zayebisty <3 Cieszę się, że są już takie pierwsze odznaki, że się zakochał w Sofii, haha ;D Ale jak znam życie to pewnie Swift się pojawi .. ;-; No ale i tak będę świetnie ;** Czekam na kolejny rozdział ! ;***

    OdpowiedzUsuń
  20. Na początku kochana to chciałabym Cię przeprosić, że dopiero teraz komentuję, ale brakło mi czasu na przeczytanie rozdziału, który jak zawsze okazał się cudowny! :* + Dziękuję za zaproszenie na twój drugi blog, postaram się nadrobić jego czytanie w najbliższym czasie, ale niczego nie obiecuję, w końcu jeszcze rok szkolny trwa i książki uporczywie wołają do lekcji -.-

    Tak czy siak, przejdźmy do rozdziału. Tak jak już napisałam powyżej jest on cudowny... nic dziwnego, w końcu dostaliśmy Hazzę w BARDZOBARDZOBARDZOBARDZOBARDZO dużych ilościach :D Oczywiście nie mogło też zabraknąć scen konfrontacji pomiędzy bohaterami- mam na myśli Sofię i Harry'ego oraz Zayna, Kathrin i Pezz. Bardzo ciekawi mnie ta druga, jestem niemal w 100 % pewna, że Malika coś łączyło z przyjaciółką Zosi! Do tego ta akcja z Stevenem!!!! Harry, czyżby zazdrość?! No fuck, jestem tak przejęta tym wszystkim, że nie mogę się wql na niczym skupić i doczekać sie następnej notki! Tak więc szybciutko coś dodawaj! :* Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam! :)

    Zapraszam do mnie na rozdział 29, właśnie się pojawił! :)
    - Jerr.

    OdpowiedzUsuń
  21. No dobrze, czas mnie goni więc trzeba krótko.
    Nadrobiłam rozdziały, wiele ich nie było na szczęście ;)
    Hazz jest mistrzem, kocham jak go ukazałaś w tym opowiadaniu, ubóstwiam xD
    Sofia jest piękna < uwielbiam Barbarę Palvin, więc duży plus za wygląd bohaterki xD > i lubię ją jako bohaterkę, śnię o tym że ona i Harry będą mieć jakąś wspólną przyszłość.
    Czekam co ty tam wykombinujesz ^^
    P.s
    Zapraszam na 2 rozdział, mam nadzieję że szczerze skomentujesz i zaobserwujesz bo jestem zbyt leniwa by każdego po kolei informować o rozdziałach xD
    http://dirty-romance.blogspot.com/
    +
    Czekam u cb na CD, pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Boskie <3 Kiedy kolejna część ?

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedy mozemy spodziewac sie czegos nowego? :* pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń