30 gru 2013

34.I see what it's like for day and night, never together cause they see the things in a different light like us.



“Their plan had been very simple: to stay together for the rest of their lives. ”

Dwa miesiące później

            Trasa koncertowa z samym zespołem One Direction była czymś niesamowitym. Zupełnie jak spełnienie najsilniejszych marzeń. Nie tylko mogłam zobaczyć jak za każdym razem radzą sobie na scenie, ile im w tym doskwiera emocji, i jak bardzo mój chłopak jest szczęśliwy, gdy wychodzi do tak ogromnego tłumu, lecz najlepsze było to, iż miałam okazję odwiedzić tak wiele pięknych miejsc, tak wiele cudownych krajów, że nigdy nawet nie zdołałabym śnić o tak dużej szansie. Zresztą wciąż wydawało mi się to mało możliwe, a za nami był dopiero miesiąc tej wspaniałej przygody. Wiedziałam, że wraz z Annie i Eleanor, nie będziemy towarzyszyły chłopakom przez całe sześć miesięcy, ale na razie starałam się cieszyć chwilą na tyle, ile było to możliwe. Danielle niestety miała własną pracę i swoje sprawy, dlatego z przykrością oznajmiła nam, że dołączy do nas dopiero w trzecim miesiącu, lecz i tak nie będzie to zbyt długi okres jej wizyty. Jeśli chodzi o Kathrin, tu spotyka nas niespodzianka. Była w związku z Malik’iem. Po raz drugi. Na razie układało im się niezwykle dobrze, z czego byłam niebywale zadowolona, jak i oni zresztą też, co od razu było widać na pierwszy rzut oka. Kontrakt Zayn’a z Perrie kończył się dopiero za kolejny miesiąc, dlatego blondynka i mulat nie mogli się zbytnio pokazywać publicznie, czego skutkiem był również brak jej towarzystwa w trasie koncertowej, jednak z wielką niecierpliwością czekałam na chwilę, aż oboje będą mogli robić co im się tylko żywnie podoba, nie zważając na opinię prasy. Zayn w końcu miał być wolny.
            Choć mieliśmy mało czasu na zwiedzenia, bowiem chłopaki zazwyczaj zostawali na maks dwa dni w jednym mieście, to jednak kiedy oni mieli próby, my z Annie oraz El starałyśmy się odwiedzić najpiękniejsze zakątki miast. Najbardziej jednak uwielbiałam wieczorne spacery z Harry’m, który z równą ekscytacją pokazywał mi wiele miejsc, które znał już z wcześniejszych tras. Jego radość nie znała granic. Wydawało mi się, że w jakiś sposób był niezmiernie szczęśliwy mogąc mi przekazać cząstkę swoich wrażeń i chęci poznania świata. Pamiętam cudowny poranek w Amsterdamie, gdzie na wielkim tarasie naszego hotelu mogłam patrzeć na cudowny krajobraz, stojąc w ramionach mojego chłopaka z filiżanką wyśmienitej kawy w ręku, lub śmieszne popołudnie w Mediolanie, gdzie całą ekipą wybraliśmy się na Stadion Giuseppe Meazzy, na którym spotkaliśmy wielu sławnych piłkarzy, a nawet mieliśmy okazję zagrać mały mecz. Najbardziej jednak zapadł mi w pamięć cudowny wieczór w Madrycie. Przechadzając się po samym centrum tego niezapomnianego miasta, byliśmy tak niezwykle szczęśliwi i zakochani, iż sama się dziwiłam, że może mnie spotkać tak wielka miłość. Wydaję mi się, że Harry również nie był dłużny. W końcu mieliśmy tylko po dwadzieścia lat, i osoba z zewnątrz mogłaby nas wyśmiać. W końcu czy tak młodych ludzi naprawdę stać na tak wielkie uczucie? Czy to tyko głupi żart, i wmawianie sobie czegoś, co nie istnieje? Ja jednak wiedziałam, że to właśnie istniało. Byłam pewna moich uczuć jak niczego innego w świecie. Wiedziałam, że Harry jest jednym mężczyzną, z którym chciałabym spędzić resztę mojego życia. Miałam tylko nadzieje, że on również sądzi to samo o mnie.
- Cholernie wielka scena – odezwał się podekscytowany Liam, gdy przechadzaliśmy się po ogromnej hali, znajdującej się w centrum Paryża, która wydaję mi się mieściła co najmniej dwadzieścia tysięcy osób, i w tym momencie naprawdę nie przesadzałam. Byłam pod ogromnym wrażeniem, że tak dużo ludzi przychodzi tu specjalnie po to, aby ujrzeć i jednocześnie usłyszeć tych pięciu wspaniałych chłopaków. Chłopaków, którzy jednak pozostali całkowicie normalni, lecz tak bardzo niesamowici i jedyni w swoim rodzaju, dlatego też absolutnie nie byłam temu zdziwiona.  
- Robi wrażenie – odparł Harry, przytulając mnie do swego boku.
- Tysiące ludzi, a ja stojąca wśród nich przy samiutkiej scenie – uśmiechnęłam się szeroko, spoglądając w jego tęczówki. – Szczęściara ze mnie.
- Jest niesamowicie. Sama chciałabym zaśpiewać dla tylu osób – westchnęła rozmarzona Ann. – Ale zawsze mnie uciszali, gdy robiłam to po pijaku.
- Gdy ja śpiewam po pijaku, też nie wychodzi mi to najlepiej – Niall pocałował ją w usta.
- Prawda! – zaśmiałam się, przypominając sobie chwilę, gdy blondyn rzeczywiście pragnął użyć swojego nieziemskiego głosu, kiedy procenty zawładnęły jego organizmem. Niestety rzeczywistość była taka, że na trzeźwo śpiewał o wiele lepiej.
- To będzie dobre show – odezwał się dumny Liam, mierząc wzrok całą arenę.
- A później zabiorę cię w jedno miejsce – usłyszałam chrypkowaty głos przy uchu.
- Nie mogę się doczekać.


            Koncert trwał ją niecałą godzinę. Chłopcy czuli się jak ryby w wodzie, co mogłam już zobaczyć dawno temu, kiedy byłam na ich pierwszym show. Najbardziej nieznośne, a jednocześnie cholernie robiące wrażenie były wszystkie piski fanek. Uwierzcie, że jeśli zbierze się kilkadziesiąt tysięcy dziewczyn, a każda z nich wydaję z siebie głęboki i głośny hałas, ma się wrażenie, że będzie się go słyszało w uszach jeszcze przez kolejny tydzień, jednak nie chciałam zakładać na uszy stoperów, aby dokładnie słyszeć każdy dźwięk wydany przez chłopców.
            Moją ulubioną piosenką z nowego albumu była zdecydowanie Right now oraz Strong. No i oczywiście Midnight Memories, zapewne dlatego bo Harry zabijał w niej wręcz głosem, i sprawiał, że miałam ciarki na całym ciele. Nie chciałam nikogo faworyzować, ale zdecydowanie był w niej najlepszy.
            Ubrana w krótszy sweterek The Rolling Stones, jeansowe szorty
oraz białe conversy, dzielnie wsłuchiwałam się w przemowy chłopców, które zazwyczaj należały do tych zabawniejszych. Czułam na sobie również spojrzenia fanek, które zazwyczaj jednak miło się uśmiechały i mówiły, że mnie kochają. To było trochę dziwne, bo niby czemu miałby mnie ktoś kochać, i to zupełnie bez powodu? Myślałam, że będzie wręcz przeciwnie. Będą mnie nienawidzić za to, że jednak ‘zabrałam’ jednego z chłopaków, z którym może planowały jakąś ukrytą przyszłość, lub coś w tym stylu? Sama nie wiedziałam co o tym sądzić, lecz miałam świadomość, że tak zauroczone nastolatki kłębią w głowach różne myśli, związane z ich idolami. Jeszcze teraz, gdy nadszedł pewnie dla nich tragiczny czas, gdy Niall również oficjalnie ogłosił swój związek z Annie. Na ten moment, już każdy z nich był zajęty, a one nie mogły z tym zrobić absolutnie nic, niż jeżeli pozwolić, aby ich platoniczne miłości cieszyły się swoim szczęściem.
            Przy piosence You and I, która teraz mogła dojść do uszów każdego z nas, byłam niebywale wzruszona. Może to zbyt romantyczne, a nawet oklepane, że Harry prawie przez cały czas patrzył tylko na mnie, ale tak właśnie było, a ja nie chciałam tego absolutnie w żaden inny sposób zmieniać. Potrzebowałam go jak powietrza, i nie wiem co bym zrobiła, gdyby nie był przy moim boku. Wiedziałam, że ta piosenka jest o nas. Co prawda nie została napisana przez Harry’ego, ale w jakiś sposób zdecydowanie odzwierciedlała naszą relację i uczucia. ‘You and I, we don’t wanna be like them’. Nie. Nie chcieliśmy być jak wszyscy inni. Chcieliśmy być dla siebie wsparciem i dawać sobie nawzajem szczęście, którego brakowało nam przez ten cały czas. Pragnęliśmy być razem bez żadnych przeszkód, i tylko to się dla nas liczyło. ‘We can’t make it till the end, no nothing can’t come between You and I’. Czy rzeczywiście tak było? Czy nikt nie mógł wejść pomiędzy nas? Kiedyś pomyślałabym, że to kompletna bzdura. W końcu nasza więź była zakazana, a wrogowie tylko czyhali na nasze potknięcie. W tym momencie miałam jednak nadzieję, że nikt nie życzy nam źle. Że jednak ludzie otworzyli oczy na to co się dzieję, i w końcu dadzą nam spokój. Jednak nie mogłam się o tym przekonać, dopóki nie byłam na sto procent pewna, że rzeczywiście tak jest.
- On cię niewyobrażalnie kocha – usłyszałam głos Eleanor tuż nad uchem, i choć krzyki fanek całkowicie uniemożliwiały nam rozmowę, to jednak te słowa byłam w stanie zrozumieć.
- To może dlatego, bo ja też nie kocham nikogo innego bardziej od niego – uśmiechnęłam się pod nosem, spoglądając na jego roześmianą twarz, gdy rozmawiał o czymś na scenie z Niall’em.
- Rozumiem, że istnieje miłość, z Louis’em jesteśmy wręcz nierozłączni, ale to co łączy was… - spojrzała na mnie z zadumą. – Nigdy nie widziałam ludzi, którzy darzą się tak wielkim uczuciem.
- Naprawdę tak myślisz? – zapytałam, będąc pod wrażeniem jej słów.
- Ja tak nie myślę. Ja to widzę.

            Dokładnie o dwudziestej drugiej koncert dobiegł końca. Dałyśmy czas chłopakom na szybkie przebranie i chwilowe dojście do siebie. Sama byłam lekko zachwiana, a w uszach wciąż niemiłosiernie piszczało, ale to wszystko zdecydowanie było tego warte.
            Zdecydowaliśmy całą ekipą zwiedzić Paryż, póki mieliśmy jeszcze na to czas. Później znów czekał nas powrót do tour busa i wycieczka do Holandii, w której mieliśmy zostać trochę dłużej, dlatego cieszyłam się, że czeka na nas większy odpoczynek.
            Paryż zadziwiał mnie pod każdym względem swojego piękna. Był czarujący, romantyczny, a zarazem niewiarygodnie tajemniczy. Odkrywanie każdego z jego zakątków, było w tym wszystkim najlepszą frajdą i cudowną przygodą, dlatego nie mogłam się doczekać, aż na własne oczy zobaczę wieżę Eiffla, i miałam świadomość, że to właśnie tam Harry chce mnie zabrać.
- Czas na romantyczny wieczór – oznajmił mój chłopak. – Spotykamy się w tym miejscu za dwie godziny?
- Tak, ale uważajcie na siebie – zwrócił mu uwagę Liam, który zapewne miał się wybrać gdzieś wraz z Malik’iem, który również był bez swojej partnerki. – Nie macie przy sobie ochrony, a zdajecie sobie sprawę co się może stać.
- Założę okulary i perukę afro i nikt mnie nie pozna – zażartował Louis, na co również się zaśmiałam, przez co oboje zostaliśmy skarceni wzrokiem przez Payn’a.
- To nie są żarty, pamiętajcie o tym.
- Tak, wiemy tato, teraz pozwól nam się cieszyć chwilą – oznajmił wymijająco Niall, po czym biorąc pod rękę rozpromienioną Annie, skierowali się w nieznanym mi kierunku.
- No to nara, gdyby się coś działo, dzwońcie – odezwał się lokowaty, ściskając mocniej moją rękę. Z każdym kolejnym krokiem byliśmy coraz bliżej tej cudownej budowli, a moja ekscytacja rosła bez granic. Wokół nas było rzeczywiście całkiem sporo ludzi, ale wydaję mi się, że na teraźniejszą chwilę, każdy był raczej zaczarowany wszystkimi pięknymi zabytkami, nie mając absolutnie głowy do rozglądania się kto wokół nich się porusza, i tym sposobem jakoś obyło się bez zbędnych niespodzianek.
- Chcesz wjechać na górę? – zapytał Harry, patrząc na mnie z uśmiechem.
- Jasne! – odparłam podekscytowana jak nigdy wcześniej.
- Myślałem, że masz lęk wysokości – spojrzał na mnie zaskoczony.
- Tak, ale zdecydowanie nie w takich momentach – odparłam pewnie, by po chwili skierować się w stronę kasy z biletami, i móc wzbijać się coraz to bardziej w górę. Widoki zdecydowanie zapierały dech w piersiach, i choć chyba nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, jak rzeczywiście bardzo wysoka jest wieża, teraz nie miało to jednak dla mnie większego znaczenia. Cieszyłam się, że jestem tu właśnie z nim, właśnie w tym miejscu.
- Jest przepięknie – odezwałam się rozmarzona, podchodząc do barierki.
- Wiem. To chyba najpiękniejszy widok, jaki miałem okazję dostrzec – stanął tuż za mną, obejmując moją talię.
- Byłeś tu już wcześniej? – odezwałam się z ekscytacją, przechylając lekko głowę w jego stronę.
- Oczywiście. Dlatego musiałem zabrać również ciebie. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby miało cię to ominąć – musnął mój rozgrzany policzek, gdy w mojej duszy szalała nieograniczona radość.
- Zabrałeś mnie w tyle miejsc. Pokazałeś tak wiele… - odwróciłam się,  by równać się z nim twarzą. – Dzięki tobie odkryłam ile piękna jest wokół nas. Nie wiem czy kiedykolwiek w jakiś sposób będę ci mogła za to wszystko podziękować.
- Nie musisz mi za nic dziękować – założył kosmyk moich włosów za ucho. – Jesteś dla mnie najważniejsza, i nie wyobrażam sobie, że miałbym odkrywać to wszystko bez ciebie. To zupełnie tak, jakbym czuł w sercu pustkę, którą wypełniasz z każdym pojawieniem. Czas spędzony bez ciebie jest zbędny. Wcześniej, gdy nie pojawiłaś się w moim życiu, nie robiło to dla mnie większej różnicy, ale teraz, za każdym razem, kiedy jesteś daleko, cierpię, nie mogąc cię trzymać w ramionach – kolejny łzy napływały do moich oczu, których absolutnie nie mogłam powstrzymać, bowiem prawdą było, że tylko ten mężczyzna potrafił powiedzieć słowa, które działały we mnie w taki, a nie inny sposób. Był jak pisarz, poeta, który doceniał wszystko, co przytrafiło się w jego życiu, a co najważniejsze, człowiek, który kochał całym sercem. Niezwykle wylewny, który z ogromną pasją mówił o swoich uczuciach. 
- Nie ma słów, którymi mógłbym cię opisać. Poza tym, że jesteś po prostu niesamowita.  W każdej postaci. Nie ma w tobie nic, czego bym nie kochał. I to chyba właśnie dlatego jesteś tak bardzo niesamowita – położył dłonie na moich policzkach, i z łatwością całował każdą spływającą po nich łzę. Byłam pewna, że na świecie nie istnieje równie dobry i kochany mężczyzna jak on. I to właśnie ten jedyny mężczyzna, trafił się właśnie mnie.

- Moje życie bez ciebie nie było takie samo – westchnęłam, trzymając ręce na jego klatce piersiowej. – Powoli się w sobie traciłam. Ale to właśnie ty sprowadziłeś mnie z powrotem. Pomogłeś mi przetrwać ten ciężki czas, i dałeś tyle szczęścia, o jakim nie mogłabym marzyć. Ale najważniejsze jest to, że sprawiłeś, że się uśmiecham. Sprawiłeś, że cię pokochałam… - słowa, które wypowiedziałam nie przyszły mi z trudnością. Bo osobie, którą darzysz największą miłością, z wielką radością pragniesz mówić tak cudowne rzeczy. Był pierwszym i jedynym człowiekiem, który miał pojęcia, jak bardzo na mnie wpłynął, a jednocześnie, jak w specyficzny i wspaniały sposób na mnie działał. Nie potrzebowałam nic innego. Jedyne co poczułam to jego ponętne wargi, opierające na moje. To te usta kochałam najbardziej i nie wyobrażałam sobie całować kogoś innego. Nie wiem czy miałam obsesję, czy po prostu tak bardzo szalałam na jego punkcie, iż nie mogłam się mu oprzeć w żadnej możliwy sposób.
- Dziękuje – wyszeptał, odrywając się ode mnie.
- Za co? – spojrzałam na niego z miłością.
- Za to, że mnie pokochałaś.


            Dochodziła dwunasta w nocy, a my byliśmy wciąż pełni życia, co dziwiło nas chyba najbardziej. Czasem wydawało mi się, że chłopcom nie potrzebny jest jakikolwiek sen. Mimo, że tak ciężko pracują, i dają z siebie kompletnie wszystko, to jednak mają w sobie jakąś tajemniczą energię, której wciąż za bardzo nie mogłam pojąć. Szczęściem było, że ich tour bus był na tyle wielki i wygodny, że każdy mógł znaleźć dla siebie poczciwe miejsce.
            Wszyscy siedzieliśmy na czerwonych skórzanych sofach, jak zwykle śmiejąc się z wspólnych żartów. Coraz bardziej uświadamiałam sobie, jak wiele szczęścia spotkało mnie w życiu, i ilu przyjaciół zdołałam zdobyć w zaledwie niecały rok.
- Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę Niall, ale na koncercie przywiesiłem ci do tyłka papier toaletowy – odezwał się Louis, na co popatrzyłam ze skruchą na Niall’a. Nie wiedziałam dlaczego z tego słodkiego blondynka zawsze robią sobie żarty. Najlepsze było to, że przyjmował to z godnością i nigdy nie pokazywał obrazy.
- Co? Dlaczego nikt mi nie powiedział? – odparł zaskoczony, patrząc po twarzach chłopaków.
- Nawet ja ci dawałam z dołu znaki, a ty wciąż nie wiedziałeś o co mi chodzi – Annie spojrzała na niego z pretensjami, a ja mając przed oczami ten śmieszny widok nie kryłam rozbawienia.
- Skąd miałem wiedzieć, że chodzi o coś przyczepionego do tyłka?
- To było logiczne, więc nie miej teraz pretensji – westchnęła z rezygnacją.
- Miałem zdjąć Harry’mu spodnie przy solówce What makes you beautiful, ale były tak ciasne, że obawiałem się, że każdy zobaczy twoje przyrodzenie – zaśmiał się Payne, na co popatrzyłam na niego z pretensjami, podnosząc do góry brwi.
- Masz szczęście, że tego nie zrobiłeś – pogroziłam mu palcem, na co wzbronił się rękoma.
- Następnym razem dla pewności ubiorę kombinezon – Harry spojrzał na niego spod byka, po czym wybuchł śmiechem.
- Wy sobie robicie żarty, a za moimi plecami słyszałam tylko wzdychanie fanek, kiedy Zayn wyciągał swoje wysokie dźwięki – spojrzałam na chłopaka z uśmiechem, kiedy się lekko zarumienił.
- Żeby nie było, nie jestem drugą Whitney Huston.
- Ale mało ci brakuje – odezwała się El, sącząc dietetyczną colę. Nagle do głowy wpadł mi dość nietypowy pomysł. Sama nie wiem dlaczego o tym pomyślałam. Może miała na to wpływ zbyt duża ilość wrażeń, lub jakieś nieposkromione we mnie podążanie, lecz spróbowałam zaryzykować.
- Jestem zmęczona. Pójdę się położyć – wstałam z kanapy, spoglądając znacząco na Harry’ego.
- Em… - podrapał się po głowie. – Tak. Ja też pójdę.
- Wyczuwam jakąś parę seksu w powietrzu – odezwał się Louis chichocząc, na co spojrzałam na niego karcącym wzrokiem. Wzięłam poduszkę, która leżała nieopodal i rzuciłam nią w szatyna.
- W takim razie masz awarie w reduktorze czucia! – usłyszałam głośny śmiech przyjaciół, na co sama zachichotałam kierując się wraz z lokowatym do przedsionka, gdzie znajdowały się piętrowe łóżka.
            Oboje położyliśmy się koło siebie, wpatrując w swoje tęczówki. Chłopak bez żadnych podejrzeń objął mnie silnie ramieniem, i powoli zamykał ze zmęczenia oczy, lecz ja miałam całkiem inne plany. Pocałowałam delikatnie jego usta, obserwując zamknięte powieki. Wyznaczyłam sobie ścieżkę pocałunków od jego żuchwy do końca szyi.
- Co robisz? – zapytał, ożywiając się nagle, lecz ja położyłam palec na jego usta, nie mówiąc przy tym nic. Zniżyłam się w dół, by podziwiać jego umięśniony tors. Idealne V, które wystawało z jego czarnych dresów, a jednocześnie było drogą do celu, wręcz zachęcało do dalszych czynów. Spojrzałam głęboko w jego oczy, i dostrzegłam, że z wielką uwagą obserwuje moje poczynania, szukając w oczach pewnych domysłów. Uśmiechnęłam się, lekko zagryzając wargę, z łatwością zniżając jego spodnie tak, że mogłam ujrzeć pokaźnego członka, który w reakcji na mój dotyk podniósł się automatycznie. Nie wiedziałam co robię, i czy to co miało właśnie nadejść będzie wykonane dobrze, ale starałam na to nie zważać, i w końcu zrobić coś odważnego. Coś co przyniesie mu tak wielką przyjemność, na jaką zasługiwał.
            Moje usta były rozchylone, aby łatwiej przychodziło mi oddychanie. Jego oczy ciemne, poważne i otwierające się coraz szerzej. Sięgnęłam dłonią do jego przyrodzenia, naśladując męski chwyt. Widziałam jak zamknął na chwilę oczy, gdy poczuł po raz kolejny mój dotyk. Poruszałam w górę i w dół, trzymając drugą dłoń na jego lewej piersi. Oddech na chwilę uwiązł mu w gardle, a ja byłam usatysfakcjonowana, że jednak przychodzi mi to z taką łatwością. Wysunął niezwłocznie biodra w moim kierunku, dając tym samym znać abym kontynuowała słodką udrękę. Mój ucisk stał się mocniejszy, zdecydowanie pewniejszy, a ruchy szybsze. Zaczął oddychać głębiej, a jego powieki pozostawały zaciśnięte, gdy powoli pochyliłam się w dół i niepewnie wzięłam go do ust i nieśmiało zaczęłam ssać, muskając koniuszek językiem.
- Sofi… – otwarł gwałtownie oczy, lecz ja nie zdołałam przestać tego co zaczęłam. – Chryste! – usłyszałam jego podniecony głos, gdy mimowolnie wydarł z siebie jęk. Położyłam dłoń na jego ustach, gdy zaskoczony na mnie spojrzał.
- Ciiii – szepnęłam, pokazując na swoje ucho i na miejsce, w którym przebywała reszta naszych znajomych. Kiwnął niepewnie głową, gdy ja nie przerywałam swojej czynności. Pochyliłam się bardziej i głębiej wsadziłam go do ust. Zawsze myślałam, że jest to raczej nie przyjemne, a wręcz niesmaczne, lecz zdałam sobie sprawę, że wcale nie było tak źle, a ja nie musiałam poświęcić się na jakieś katusze i obrzydlistwo, aby dać mu upragnioną przyjemność. W jakiś sposób mnie również się to podobało, i było czymś zupełnie nowym. Ssałam go mocniej i wkładałam do ust głębiej, tak aby wprawić go w całkowity stan pożądania. Nie zdawałam sobie sprawy, że przyniesienie mu rozkoszy może być tak bardzo podniecające. Widziałam jak wił się delikatnie w zmysłowym pragnieniu, a w moich oczach rozbłyskała satysfakcja i radość.
- Sofi, zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzegł mnie, cicho dysząc. - Proszę przestań, jeśli nie chcesz takiego końca – w tym momencie czułam niepewność, i wiedziałam, że w szybkim tempie muszę podjąć decyzję. Kochałam go całego, i pragnęłam całego. Dlaczego więc nie mogłabym zdać się również i na ten czyn? Wiedziałam co zaczęłam i chciałam to skończyć jak należy. Miałam świadomość, że to by zrobiło na nim wrażenie, a ja chciałam spróbować czegoś nowego. Lekko uśmiechnęłam się pod nosem, dalej wypełniając moje poczynania. Jego oczy na nowo były otwarte niewiarygodnie szeroko, i nie krył tym samym swojego podziwu i w jakimś stopniu dumy. Po krótkiej chwili doprowadziłam go do ostateczności, gdy poczułam słonawy, lecz delikatny płyn spływający mi do gardła. Nie byłam przekonana czy mam go połknąć czy po prostu wypluć, więc zdałam się na to pierwsze, lecz nie było to tak ohydne jak myślałam. Jeden rzut oka na tego przystojnego mężczyznę i świadomość, że raz po razem rozpadał się na kawałki sprawił, że już się tym nie przejmowałam. Oddychał nierówno, a moje oczy wpatrywały się w jego nieskazitelną twarz.
- Dlaczego to zrobiłaś? – odparł, łapiąc jakimś cudem oddech.
- Bo chciałam – rzekłam pewnie, nasuwając na niego z powrotem spodnie, po chwili kładąc się tuż obok niego.
- To było… - zaciął się na chwilę. – Robiłaś to już wcześniej? – zapytał, patrząc na mnie zdumiony.
- Nie.
- To dobrze – uśmiechnął się uroczo, obejmując mnie w ramionach, gdy przywarłam do jego klatki piersiowej.
- Dobranoc Harry – wyszeptałam śpiąca, czując jego dotyk na moich włosach.
- Na pewno taka będzie.

***

Witajcie misie!
Jak wam się podoba taki przebieg akcji? Trochę romantyzmu, trochę śmiechu i nutka erotyzmu. Mam nadzieję, że lubicie takie połączenia.
Chcę wam życzyć udanego sylwestra i wspaniałego przyjęcia nowego roku! Oby był lepszy niż poprzedni!

KOCHAM!

22 komentarze:

  1. Matko, dziewczyno masz niesamowity talent
    Nie masz pojęcia jak mnie to wciągnęło
    Rozdział był taki, że po prostu ohhh *__*
    Czekam z niecierpliwością na kolejny!

    Zapraszam do siebie, dopiero zaczynam
    http://someday-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham takie rozdziały! Oni są tacy słodcy i w ogóle kochani, romantyczni, szaleni itd. <3
    Już nie mogę się doczekać następnego<3
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Woah! To było niesamowite, cudowne, boskie, wspaniałe, ekscytujące.. wow!
    Na chwilę obecną nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć...
    Dziękuję Ci za to, że jesteś <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Nieźle! Niesamowity, cudowny rozdział<3 Oby jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie, lubię takie scenki ^^ , czekam na next <3
    Nati :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż mogę powiedzieć... jak zawsze cudownie. A ten zestaw jest prześliczny ;* Nie mogę się doczekać co będzie dalej <3

    http://uciekacnadno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. o matko ten rozdział ohhhhhhh. ciężko go skomentować, ale mi sie paluszki plączą z podniecenia jak to pisze XD świetny rozdział wgl to matko jak ja dawno tu nie zaglądałam no z miesiąc.. ale nadrobiłam zaległości i podziwiam te rozdziały są WSPANIAŁE a ona i Harry oni są dla siebie stworzeni! Twoje rozdziały WYMIATAJĄ! do następnego <3
    i Szczęśliwego nowego roku, to już nie długo i trzymam kciuki żeby na blogu pojawiało się coraz więcej czytających i komentujących i żeby Twoja twórczość dalej nas nie zawodziła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże, to jest mieszanka wybuchowa, która wręcz podbiła moje serce *.* Jestem zachwycona tym wszystkim, wiesz? Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać. Zawsze sprawiasz, że dostaję palpitacji serca i nie mogę ułożyć sensownego zdania, co z resztą widać. Jesteś niesamowita, pamiętaj o tym!
    Boże, kocham Sofi i Harry'ego! Ta końcowa scena jest taka namiętna i o mój Boże, nie mam słów! Ja chcę jeszcze raz! I te wyznania na wieży Eiffla. Rany, rozpływam się! Cudo, cudo, cudo!
    Moi mali łobuziaki! Jesteś niesamowita i dziękuję Ci za ten rozdział!
    Pijanego Sylwestra!!
    Pozdrawiam i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże! Jaki długi rozdział! Podziwiam!
    Oczywiście napisałaś go na najwyższą skalę, no bo jakby inaczej! :D Czekam na nn z wieelką niecierpliwością! <3
    Kamila xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział mega boski :) Czekam oczywiście na kolejny ;)
    Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku!
    Agan :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, to jest genialne!! *-* Boże, ta końcówka to wgl taka jskwpwyevxmwosv *______* Haha, ja zbok <3 A wgl ta cała akcja na wieży Eiffla była taka słodka, że awww <33333

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333

    OdpowiedzUsuń
  12. O Boze ten rozdxial jest taki stynvssthbxfuhbkknvxfhjbbknvg *_*
    Bardzo mi sie podoba <3
    @KKISS_YOU_1D

    OdpowiedzUsuń
  13. łoo żesz :D ten rozdział powalił mnie na kolana! romantyzm i pieszczoty, czego chcieć więcej ^^ brak słów na to cudo :D
    pozdrawiam i życzę weny♥

    OdpowiedzUsuń
  14. krótki komentarz , bo jak zawsze brak mi słów , po takim wspaniałym rozdziale :* Czekam na następny a ten rozdział jest CUDOWNY ~!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominuje Cię do "The Versetile Blogger Awards"
    http://jednokierunkowi4ever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki romantyczny rozdział ;) jestem wręcz FALL IN LOVE, na prawdę. Romantyczny, słodki, że aż rzygam tęczą.
    W ogóle posmarowałam sobie ręce kremem i mi się ślizgają na klawiaturze. Pozdro dla mojego mózgu, kurwa, ale muszę mieć piękne delikatne dziewczęce dłonie, ale jest zima i są suche :C help meeeeee
    Aha, wracając do komantarzaaaaaa to eeee rzygam tęczusią aż do Londynu
    W ogóle jakie szczęściary kurwa, na koncercie łan di były, a my nie byłyśmy sad story my little sunshine

    „- Rozumiem, że istnieje miłość, z Louis’em jesteśmy wręcz nierozłączni, ale to co łączy was… - spojrzała na mnie z zadumą. – Nigdy nie widziałam ludzi, którzy darzą się tak wielkim uczuciem.
    - Naprawdę tak myślisz? – zapytałam, będąc pod wrażeniem jej słów.
    - Ja tak nie myślę. Ja to widzę.” – RYCZĘ, CRY CRY CRY SMARKAM SIE I ZNOW RYCZE CRY CRY CRY *smarka się* ihihihhi jestem taka wrażliwa :C

    „Nie ma w tobie nic, czego bym nie kochał.” – gdzie mój pampers ja się pytam?

    W ogóle Annie jest tak cudowna, bo to ja, co nie, ale jesteśmy obie tak cudowne, bo to ja :O noooo wiesz :C CRY miłość jej i Niall’a też jest tak samo kurdeee nie wiem, głęboka? Jak miłość Sofi i Harrego :o nie widzę innej opcji, żeby było inaczej w ogóle :C moje misie, mój miś, mój Nialluś <3 lovki milion

    W ogóleee jakie zboczusie, zbereźniki z Sofi i Harrcia, blow job i te sprawy no nie no jestem posrana :D
    A tyle kurwa, zrobiła Sofi, żeby Harry miał orgazm: http://images6.fanpop.com/image/photos/36300000/One-Direction-image-one-direction-36365662-492-277.gif

    HAHAHAHAAHAHA DŻOŁK MEEEEE

    Nie no jestem zjebana życiem, tak to kocham i Ciebie też kocham LOFFKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps ładny nagłówek, kto robił? dasz namiary?

      Usuń
    2. A teraz Endżi, Niall, Harry, Louis, Zayn, Liam mówią papapapapa
      http://images6.fanpop.com/image/photos/36300000/One-Direction-image-one-direction-36358568-500-275.gif
      http://images6.fanpop.com/image/photos/36300000/One-Direction-image-one-direction-36398776-400-225.gif

      Usuń
    3. Wiedziałaś, że Niall klaszcze dla Rubika?!?!?!?!?!?!
      http://images6.fanpop.com/image/photos/36300000/One-Direction-image-one-direction-36352210-412-250.gif

      Usuń
    4. POJEBANA LASECZKAAAA ;OOO
      A na nagłówek nie dam ci namiarów, bo to są zbyt tajne źródła :o

      YOLO <3333333333

      Usuń
  17. Cudowny rozdział *.* Czekam na następny i zapraszam do mnie http://midnight-harry-styles-fanfictionx.blogspot.com/ :***

    OdpowiedzUsuń